News

Berger: Obecna sytuacja to dobra okazja do zmian

Najważniejsze dwa tematy jakimi obecnie żyje seria DTM to opracowanie planu, który pozwoli serii przetrwać najbliższe lata po odejściu Audi, która nastąpi po tym sezonie, a także rozwiązania, które mogłyby pomóc uratować tegoroczny sezon, który został storpedowany przez obecną sytuację epidemiologiczną na świecie. Drugi ze wspomnianych wyżej tematów był przedmiotem rozmowy portalu motorsport-total.com z Gerhardem Bergerem.

 

Najważniejsze pytanie jakie teraz sobie zadają ludzie, to kiedy będzie mógł ruszyć sezon. Zgodnie z nowymi obostrzeniami, które nałożyły m.in. Niemcy i Belgia trudno będzie wystartować przed wrześniem: „Naszym celem jest zorganizowanie 10 weekendów, po 2 wyścigi każdy jak zakłada nasz format. Jak dobrze wiadomo, sytuacja jest trudna i dynamiczna, ale zakładamy start sezonu jeszcze przed jesienią, ale na pewno musimy rozegrać sezon przed grudniem, ponieważ w grudniu w Europie temperatury są niezwykle niskie, co niezwykle utrudnia ściganie i jest po prostu niebezpieczne. Obecnie planowanie czegokolwiek nie ma sensu, bo nikt nie jest w stanie przewidzieć krzywej zachorowań itp. Musimy dostosowywać się do obostrzeń nakładanych przez rządy danych państw, ale jednocześnie musimy być świadomi naszych zobowiązań kontraktowych ze sponsorami i promotorami.”

 

Dalej austriak został zapytany o to czy DTM bardzo cierpi przez brak kibiców i czy rozważane jest rozgrywanie weekendów przy pustych trybunach: „DTM aż tak nie cierpi, ponieważ ma trochę inny model finansowy w porównaniu do F1, lub MotoGP, czy też serii GT należących do Stephane Ratela. Te dwie pierwsze są w dużej mierze zależne od umów ze sponsorami, promotorami, ale przede wszystkim od umów ze stacjami telewizyjnymi. Serie GT, które należą do Stephane Ratela i jego organizacji SRO finansowane są w znacznej mierze z pieniędzy wznoszonych przez „gentleman drivers”, czyli amatorskich kierowców, którzy wnoszą budżet do serii, by móc rywalizować razem z profesjonalnymi kierowcami. Teraz Ci kierowcy będą mniej chętni na wydawanie pieniędzy na ściganie się w seriach SRO. DTM w znacznym stopniu finansuje się z pieniędzy ze sprzedaży biletów dla kibiców, sponsorzy i promotorzy też stanowią duży odsetek, ale nie aż tak duży jak w MotoGP.

 

Natomiast co do wyścigów przy pustych trybunach, to będziemy się starać, by ograniczać takie sytuacje. Hasłem serii jest „Poczuj Ryk”(z ang. Feel The Roar), co wskazuje na istotną rolę kibica w tej serii jako członka tego widowiska. Chcielibyśmy rywalizować zgodnie z tą myślą, ale jeśli to nie będzie możliwe to wyścig bez kibiców jest w naszych planach.”

 

Wracając jeszcze do tematu finansowania wyścigów to Berger dodał też, że „W DTM to ITR, czyli promotor całej serii wynajmuje tor, by rozegrać tam weekend wyścigowy i wówczas pieniądze od sponsorów rundy oraz ze sprzedaży biletów trafiają bezpośrednio do nas. Formuła 1 działa wręcz odwrotnie. To tor płaci F1 za miejsce w kalendarzu i prawo do goszczenia Grand Prix, a zarabia na sprzedaży biletów i pomocy rządowej. Tak więc, skoro tor nie może wpuścić kibiców i zarobić na biletach, a niektóre tory nie otrzymają też planowanego wsparcia finansowego ze strony rządów to nie będą w stanie zorganizować Grand Prix. Więc, żeby F1 mogła rozegrać wyścig, Libery Media będzie musiało wynająć tor jak my. Role się odwracają!

 

Były kierowca F1 został też poproszony o poruszenie kwestii limitów wydatków, która jest obecnie jednym z tematów numer 1 w Formule 1: „To jest dobra okazja, by wprowadzić wiele zmian w tym sporcie w aspekcie finansowym, bowiem jeśli seria chce przetrwać to musi je wprowadzić, musi obniżyć koszty rywalizacji. W przeszłości bywało podobnie z kwestiami bezpieczeństwa. Ani zespoły, ani tory nie miały zamiaru dokonywać zmian, które podniosłyby poziom bezpieczeństwa, bo to były dla nich kolejne wydatki, a do tego same zmiany mogły negatywnie się odbijać na konkurencyjności zespołu. I czarny weekend na Imoli był dobrym powodem dla Maxa Mosleya, by wprowadzić całą masę takich zmian, a tory i zespoły nie miały żadnych argumentów przeciw. Tak samo jest teraz w aspecie finansowym. Obniżenie kosztów to jedyne co F1 może teraz zrobić, by przetrwać ten kryzys.

 

Na koniec temat rozmowy zszedł na finanse DTM: „My, podobnie jak i Roger Penske, do którego należy seria IndyCar zamierzamy obniżyć koszty czy to przez standaryzację niektórych części czy to w inny sposób. Obecnie zespół, który wystawia 2 auta wydane wydaje do 5 milionów € na sezon i chcemy dalej iść w dół z wydatkami. To wymaga współpracy z zespołami, a także z producentami.”

Tagi

Wybrane dla Ciebie

Dodaj komentarz

Back to top button
Close
Close