News

Podsumowanie testów DTM – część 2

W poprzedniej części przyjrzeliśmy się temu jak przebiegły testy na torze Nurburgring w wykonaniu ekip Audi. Na pewno warto zwrócić uwagę na to jak dobrze się na nich zaprezentował Ferdinand Habsburg, a także obrońca tytułu z 2019 roku, Rene Rast. Teraz przyjrzymy się ekipom BMW. Zapraszamy!

 

Na wstępie trzeba wspomnieć, że zeszły sezon przebiegał pod dyktando producenta z Inglostadt, który zgarnął potrójną koronę DTM, czyli tytuł wśród kierowców, zespołów i producentów. Wyniki testów sugerują, że Audi dalej może być tym bardziej dominującym producentem. Pierwsze 4 miejsca w tabeli połączonych czasów ze wszystkich 4 dni zajęli kierowcy Audi, a dopiero 5 miejsce należało do BMW prowadzonego przez Sheldona Van Der Linde. Z drugiej strony przewaga nie jest aż tak znaczna. Mimo, że jak wyżej zostało wspomniane pierwsze 4 miejsca zajęli kierowcy Audi to 5 w tabeli Van Der Linde stracił zaledwie 0.15s do najszybszego Habsburga w prywatnym WRT.

 

Młodszy z braci Van Der Linde podsumował cały test słowami: „Test oceniam bardzo pozytywnie. Jestem zadowolony z 2 dni, które spędziłem w kokpicie. Jestem zadowolony z niezawodności auta, a także z tego jak sam sobie radzę pod względem wytrzymałości fizycznej, która mogła ucierpieć przez brak jazdy przez długi czas. Wydaje mi się, że jesteśmy bliżej czołówki niż rok temu. Ale to są tylko nasze obserwacje. Weryfikacja zostanie dokonana na torze Spa.”

 

 

Przechodząc do jego partnera zespołowego z Teamu RBM to trzeba powiedzieć, że austriak „na sucho” wygląda na jednego z najmocniejszych w obozie BMW. Były zawodnik Mobil1 Porsche SuperCup był najszybszy w poniedziałek, a we wtorek stracił ledwie 0.01s do Habsburga. Oczywiście nieświadomo jak wyglada rzeczywistość i w jakim stopniu odnosi się ona do „suchych” czasów. Jest wiele czynników, które mogą sprawić, że prawdziwy układ stawki może wyglądać inaczej niż na testach. Jednym z takich czynników może być ewolucja warunków na torze. Można zauważyć, że mimo iż pogoda raczej nie rozpieszczała to najlepsze pojedyńcze czasy okrążeń uzyskiwano w środę i czwartek, a w te dni Philip Eng nie jeździł. Sam zainteresowany natomiast powiedział, że „wykonaliśmy dużo pracy, co jest bardzo dobrym znakiem. Uważam, że jesteśmy dobrze przygotowani na otwarcie seoznu, ale jeszcze musimy wykonać wiele analiz i innych prac.

 

Teraz warto przejść do prywatnej ekipy BMW, czyli Orlen Team ART. Dla tej ekipy będzie to 3 sezon w tej serii, po dwuletniej przygodzie z Mercedesem kilka lat temu, natomiast dla byłego kierowcy zespołu Franka Williamsa będzie to pierwszy sezon w DTM. Polak rozpoczął testy od notowania straty na poziomie 2.5s, którą z czasem udało mu się zmniejszać. Na koniec pierwszego dnia było to 1.3s, a z czasem udało się zmniejszyć do poziomu między 0.6s, a 0.4s. Trzeba przyznać, że kierowca pod względem „suchych” czasów bardzo zyskał na tym, że miał samochód na wyłączność przez całe 4 dni. Pozwoliło to na maksymalne zdobywanie doświadczenia w czym pomogło też to, że testy obyły się bez nieprzewidzianych przerw.

 

Sam Kubica powiedział, że „bardzo wysoko oceniam stawkę. To jest skok na głęboką wodę. Konkurencja w DTM jest bardzo bliska tej w DTM czy F1. Sprawy nie ułatwia to, że weekend DTM jest bardzo intensywny, plus nie ma zbyt wielu możliwości poprawy tempa poprzez zmianę ustawień. Kolejnym wyzwaniem jest też to, że niektórzy mają tu ogromne doświadczenie i znają specyfikę Class One, która jest kompletnie inną platformą od F1.” Były kierowca WRC dodał też, że nie potrzebował zbyt wielu modyfikacji w aucie, poza przeniesieniem łopaki zmiany biegów i elementem do regulacji balansu hamulców.

 

Przechodzimy dalej i teraz pora na zespół RMG, którego kierowcami są Timo Glock i dwukrotny mistrz serii, Marco Wittmann. Patrząc na to, że stawka etatowych zawodników finalnie zmieściła się w 0.6s to rróżnica 0.4s między byłym kierowcą F1, a Marco Wittmannem wygląda na dość dużą. To samo można powiedzieć o poniedziałkowej stracie 0.7s do najszybszego wówczas Enga. Jednak jednocześnie należy zwrócić uwagę na to, że w środę stracił do Habsburga zaledwie 0.25s, gdzie niektórzy kierowcy Audi tracili koło 1s, lub więcej na pojedyńczym okrążeniu. 

 

Ponownie należy wspomnieć, że na takie, a nie inne czasy okrążeń składa się wiele czynników. To mogła być ewolucja toru, program testowy itp. Przejdźmy teraz do wypowiedzi obu panów.

Marco Wittmann cieszy się z możliwości odbycia testu, a także ma nadzieję, że wuścigi na Spa to będzie świetne show. Dodał też, że „zespół wykonał krok naprzód przez zimę, co wygląda bsrdzo dobrze.” Timo Glock zaś chwali „produktywny test„, a także cieszy się, że miał możliwość sprawdzenia jak wygląda jazda po deszczowej nawierzchni. Glock, który przez cały test wyglądał na szybszego z tej dwójki zakończył zajęcia ze stratą 0.25s do prywatnego Audi Habsburga.

 

Na koniec pora na zespół RMR, którego kierowcy mają doświadczenie w DTM, ale za kierownicą innych samochodów niż BMW. Mowa tu oczywiście o Lucasie Auerze, który w przeszłości rywalizował za kierownicą Mercedesa wystawianego przez ART, a także o południowo afrykańskim kierowcy, który rok temu debiutował w DTM za kierownicą Audi w barwach WRT, czyli o Jonathanie Aberdeinie. Należy zacząć od tego, że rodak Sheldona Van Der Linde miał ogromne problemy w dotarciu do Niemiec i dopiero 3 dnia udało się kierowcy BMW pojawić na torze. Obaj zawodnicy podczas testów nie notowali topowych czasów, ale jednocześnie nie zamykali też stawki. Patrząc po „suchych” czasach można odnieść wrażenie, że obaj zawodnicy znajdują się raczej w środku stawki, ale to są jedynie przypuszczenia, bo jednak nie wiadomo kto jaki miał program, a także należy zwrócić uwagę na to, że wszyscy etatowi kierowcy zmieścili się w 0.6s. To oznacza, że stawka może być niesamowicie ciasna w trakcie sezonu, szczególnie w kwalifikacjach.

 

Natomiast jeśli chodzi o wypowiedzi, to Lucas Auer powiedział: „ogólnie jestem zadowolony z przebiegu testu. Musiałem się ponownie zaaklimatyzować, ale to nie trwało długo. Przejechaliśmy dość sporo kilometrów i muszę przyznać, że samochód DTM z mocniejszym silnikiem daje dużo frajdy. Nie mogę się doczekać Spa.”

Teraz przejdźmy do zeszłorocznego debiutanta, Jontahana Aberdeina: „bardzo się cieszę, że mogłem znowu wrócić za kierownicę. Bardzo dobrze się zadaptowałem. Bardzo lubię moje M4 i nie mogę się już doczekać otwarcia sezonu.”

 

Jak widać, ciężko wysunąć jednoznaczne wnioski po testach co jest normalną rzeczą w motorsporcie. Producenci i zespoły zawsze będą się starać nieco zakrzywić rzeczywisty układ stawki. Jedynie możemy się pokusić o stwierdzenie, że stawka będzie bardzo ciasna i najmniejsze niepowodzenie któregoś z kierowców może oznaczać brak punktów w danym wyścigu. Teraz należy czekać na otwarcie sezonu na Spa i na kolejne rundy. To właśnie podczas sezonu weryfikacja zostanie dokonana.

Tagi

Wybrane dla Ciebie

Dodaj komentarz

Back to top button
Close
Close